Data premiery: 8 kwietnia 2015
Wydawnictwo: Feeria Young
Cykl: "Oddechy" #3

Nareszcie nadszedł czas na zakończenie przygód Emmy z trylogii "Oddechy". "Biorąc oddech" to już ostatni tom. Z jednej strony nie mogłam się doczekać tego tytuły, z drugiej nie chciałam jego końca. Z chęcią przeczytałabym kolejne części przygód głównej bohaterki. Rebecca Donovan stworzyła naprawdę wciągającą historię, która zapada w pamięć.

Akcja toczy się dwa lata po zakończeniu II tomu trylogii, czyli "Oddychając z trudem". Po rozstaniu z Evanem, Emma nie radzi sobie zbyt dobrze. Jest wrakiem człowieka. Wciąż nie może zapomnieć o przeszłości i pójść dalej. Dziewczyna zaczyna odurzać się alkoholem by choć na chwilę przestać odczuwać ból. Wszyscy obawiają się, że pójdzie w ślady matki. Wtedy ponownie spotyka Evana. Jednak, czy i tym razem uda mu się ocalić ukochaną?

"Biorąc oddech" wyróżnia się na tle całej trylogii. Różni się od swoich poprzedniczek i to diametralnie. Opuszczamy rodzinne miasteczko głównej bohaterki, która sama przechodzi metamorfozę. Mamy do czynienia z większą ilością akcji. Ciągle coś się dzieje. Tej książki po prostu nie można odłożyć na bok. Gdy wieczorem zabrałam się za lekturę, spędziłam z nią pół nocy. Wciąga już od pierwszych stron.
Wróćmy jednak do Emmy. Jeśli mieliście już okazję ją poznać, wiecie jaka była. Spokojna, cicha i skromna dziewczyna. Zawsze na pierwszym miejscu stawiała dobro innych. Jednak to się zmieniło wraz z rozstaniem z Evanem. Przestało ją obchodzić cokolwiek. Wszystko co przeszła było dla niej zbyt ciężkie, a tajemnica, którą skrywała przez tyle lat niszczy ją od środka. Z pomocą przybywa Sara i nowe przyjaciółki Emmy. Dodatkowo dziewczyna poznaje przystojnego chłopaka - między nimi coś iskrzy. Wraz z powrotem Evana, mamy do czynienia z trójkątem romantycznym, którego nie da się określić mianem schematycznego. Nikt nie ma pojęcia, czego może się spodziewać, ponieważ relacje tej trójki są lekko mówiąc, dziwne. 
Pierwszy raz spotkałam się z takim natłokiem uczuć głównej bohaterki. Rebecca Donovan bardzo się na nich skupia. Mam wrażenie, że przedstawienie uczuć Emmy było dla autorki najważniejsze i zdecydowanie jej się to udało.
Kolejnym małym plusem jest koniec z przesłodzonymi relacjami między Emmą, a facetami. Widać, że bohaterowie są starsi. Wyjątkiem jest Evan. Odnoszę wrażenie, że nie zmienił się w żaden sposób. Wciąż wydawał się być tym samym nastolatkiem co w poprzednich częściach. Podczas lektury dotarło do mnie, że nigdy go tak naprawdę nie lubiłam.

Jak dla mnie największym minusem książki są nierozwinięte wątki dotyczące Sary i jej związku z Jasonem, oraz innych przyjaciółek Emmy. Z drugiej strony, gdyby autorka miałaby poruszyć bliżej temat tych postaci pobocznych, z trylogii zrobiłoby się spokojnie V tomów. (Naprawdę nie miałabym nic przeciwko!)

Zakończenie tak dobrej trylogii jaką były "Oddechy" nie przypadło mi do gustu. Przede wszystkim nie zapadało w pamięć. Spodziewałam się, że Rebecca Donovan zaskoczy nas tak jak w I, lub II części. Niestety nie tym razem. Dla jednych to kamień z serca, dla innych zawód.

"Biorąc oddech" to jak najbardziej udana powieść. Wciąga i zachwyca od pierwszych stron. Mimo kilku małych minusów muszę uznać ten tom za najlepszy z całej trylogii. Jedyne co mi pozostaje to polecić twórczość Rebecci Donovan. Już nie mogę się doczekać kolejnej jej książki, czyli "Co jeśli...".

Ocena: 9/10

Trylogia "Oddechy"


Pierwszy tom "Władcy Pierścieni", czyli "Drużyna Pierścienia" to książka, którą najzwyczajniej pochłonęłam. Nie mogłam się od niej oderwać, czy odłożyć na bok. Wszędzie targałam to wielkie tomiszcze. Jednak, gdy przyszła pora na "Dwie wieże" po prostu padłam. 

Zacznijmy od tego, że uwielbiam przygody Froda i jego przyjaciół. Świat wykreowany przez Tolkiena jest wszystkim czego może zapragnąć fan fantastyki. Tę powieść spokojnie można określić jako dzieło. Jednak II tom, był o wiele cięższy od I. Nie mogłam się w niego wciągnąć, a wszystko przez niezliczone ilości opisów, historie tego uniwersum i to, że najzwyczajniej w świecie mało się działo. Dopiero 4 księga, czyli ostatnia, spowodowała, że zapragnęłam przewracać kolejne strony.

Pomimo mojej niechęci do "Dwóch wież" nie daruję sobie "Powrotu Króla". Po prostu nie mogłabym tego zrobić, biorąc pod uwagę, że jest to podobno najlepszy tom. 


Data premiery: 25 czerwca 2012
Wydawnictwo: Otwarte
Cykl: "Dotyk Julii" #1

Kilka lat temu, gdy miała miejsca premiera "Dotyku Julii", zakładałam, że ten tytuł jest moim "must have". Jednak tak jakoś wyszło, że nie trafił na moją półkę. Dopiero po kilku latach było mi pisane zapoznać się z historią Tahereh Mafi i mam co do niej mieszane uczucia.

Dotyk Julii zabija. Komitet Odnowy pragnie wykorzystać dziewczynę jako broń w walce z buntownikami. Jednak nastolatka nie pozwoli na to tak łatwo. Nie podda się, szczególnie gdy ma o co, a raczej o kogo walczyć. Okazuje się, że jej drogi krzyżują się z Adamem, chłopcem, którego znała jako dziecko. Tylko on może ją dotknąć i dalej żyć. 

Po wielu pozytywnych recenzjach, spodziewałam się, że ten tytuł jest naprawdę bardzo ciekawą powieścią. Jednak szybko, moje marzenia zostały rozwiane. Zacznijmy od języka jakim posługuje się autorka. Nie mogłam tego czytać. Szczególnie przeszkadzały mi powtórzenia. Miałam ochotę wtedy trzasnąć książką o ścianę. Przecież zrozumiałam za pierwszym razem, dlaczego jeszcze spokojnie trzy musiałam czytać to samo słowo! To był koszmar, który sprawnie zniechęcił mnie do czytania "Dotyku Julii". 
Fabuła również nie zachwyca. Nie mogłam wciągnąć się w historię. Przyznam, że przygody Julii po prostu mnie nie zaintrygowały. Dodatkowo dochodzi to zakończenie rodem z "X-manów". To była dla mnie kompletna porażka. Miałam poczucie, że zmarnowałam czas przez tę książkę. 

Nikomu nie polecam "Dotyku Julii". Jeśli ktoś pragnie dystopii, niech przeczyta "Igrzyska Śmierci", czy "Niezgodną". Przez "Dotyk..." można tylko i wyłącznie zniechęcić się do tego typu lektur. Na pewno nie sięgnę po kolejne tomy trylogii. 

Ocena: 4/10




Data premiery: 8 kwietnia
Po trudnych przeżyciach najpierw z dręczącą ją ciotką, a następnie z uzależnioną od alkoholu matką, Emma zupełnie odcięła się od tego, co było. Ale tylko pozornie. Ma nowe życie i nowych znajomych w Kalifornii, a mimo to każdego dnia ścigają ją te same wspomnienia. Broni się przed natrętnymi głosami z przeszłości, również za pomocą tego, czego tak się brzydzi – alkoholu. Tak rozpaczliwie próbuje zapomnieć i ochronić bliskich przed sobą samą... 
Co jeszcze ją czeka? Czy nauczy się kochać siebie? Czy wybierze miłość i nadzieję zamiast rozpaczy i mroku? Czy Evanowi uda się ją ocalić? A może zrobi to ktoś inny?
Oto trzeci tom serii "Oddechy" – ostatnie spotkanie z Emmą i Evanem, ostatnia szansa na to, by wsiąść do kolejki górskiej i wstrzymać oddech aż do ostatniej strony...

Data premiery: 8 kwietnia
Mam na imię Ruby. Nie mogę oglądać się za siebie. 

Wraz z tymi, którzy przetrwali, kieruję się na północ, aby uwolnić tysiące więzionych dzieci. Gdy jest się odpowiedzialnym za los całego pokolenia, nie ma miejsca na błędy. Jeden fałszywy ruch może wzniecić iskrę, która podpali świat.
Data premiery: 8 kwietnia
Los Angeles po wojnie bakteriologicznej, którą przeżyli dzięki szczepieniom jedynie Enderzy, ludzie w wieku od kilkudziesięciu do nawet dwustu lat, oraz Starterzy, czyli dzieci i młodzież, bo dla średniej generacji, bardziej odpornej, zabrakło szczepionki.
Data premiery: 8 kwietnia
Siedemnastoletnia Bianca ma lojalne grono przyjaciół, dosadne poczucie humoru i niezawodny wykrywacz głupoty i pozerstwa. Wesley, bezczelny licealny podrywacz, szczególnie działa jej na nerwy. Tym bardziej, że uważa ją za Duff – dziewczynę z drugiej ligi, tło dla ładniejszych koleżanek. Mimo że Wes ją wkurza, jest nim zaintrygowana. Zaczynają się spotykać. Jego męski punkt widzenia pozwala Biance zrozumieć, że nie musi się wstydzić swoich uczuć i wyglądu. Okazuje się, że Wes, największe szkolne ciacho, ukrywa kłopoty z poczuciem własnej wartości, a atrakcyjne przyjaciółki Bianki też mają kompleksy. Bianka nabiera pewności siebie, ma coraz większe powodzenie, ale czy dzięki temu rozwiąże wszystkie swoje problemy?
Data premiery: 8 kwietnia
Penny ma tajemnicę. Pod pseudonimem Girl Online dzieli się na blogu swoimi najskrytszymi myślami o przyjaźni, chłopakach, szkolnych dramatach, swojej szalonej rodzinie i atakach paniki, przez które zaczyna tracić kontrolę nad swoim życiem. 

Kiedy sytuacja robi się naprawdę poważna, rodzina zabiera ją do Nowego Jorku, gdzie spotyka Noah, przystojnego Amerykanina z gitarą. Penny zakochuje się - i opisuje to szczegółowo na swoim blogu. Ale Noah też ma tajemnicę, która może zdemaskować Penny - i zniszczyć jej najcenniejszą przyjaźń.
Data premiery: 22 kwietnia
Ciągle szukasz swojego miejsca na świecie? Chcesz coś zmienić w życiu, ale nie wiesz, jak zacząć?
Idea czworga drzwi pomoże ci odnaleźć własną drogę do szczęścia. 
Czworo drzwi to cztery proste zasady, które pokażą ci, że nawet drobne czynności mogą być początkiem wielkiej zmiany, a tym, co najbardziej nas ogranicza, jest nasz sposób myślenia i brak wiary we własne możliwości. 
Richard Paul Evans odkrył znaczenie tych zasad, gdy sam stanął na życiowym rozdrożu. Dziś jest autorem bestsellerów i znanym mówcą motywacyjnym, który przemawiał w Białym Domu i w szkolnych salach, przed zwykłymi ludźmi i politycznymi liderami. Jego książki zainspirowały miliony ludzi do zmian. 
Uwierz, że każdy z nas może osiągnąć szczęście i spełnienie. Wystarczy tylko otworzyć im drzwi.

Data premiery: 22 kwietnia
Spektakularna ucieczka z kolonii karnej Szeol I ma tragiczny finał. Zaledwie garstce udaje się ukryć na ulicach Londynu. Sajon nie śpi. Czuwa. Każdy z ocalałych musi się mieć na baczności. Paige pragnie za wszelką cenę przekazać społeczności jasnowidzów informacje o Refaitach i Emmitach. Postanawia zwołać zebranie Eterycznego Stowarzyszenia. Czy jednak najbardziej wpływowi przywódcy przestępczego syndykatu stawią się na wezwanie? Czy pogrążeni we własnych intrygach będą chcieli słuchać o rzekomych wytworach wyobraźni młodej dziewczyny?Refaici wiedzą, że ich sekret nie jest już bezpieczny. Wyłaniają się z cieni, by wyeliminować zagrożenie. Paige musi się ukrywać. Nie może nikomu zaufać. Rozpoczyna się polowanie na śniącego wędrowca.
Data premiery: 22 kwietnia
Ogromny, całkowicie niespodziewany sukces, jaki odniósł Kellan ze swoim zespołem, wbrew pozorom sprawia nie tylko radość, lecz także problemy. Kiera i Kellan muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ich miłość przetrwa trudną próbę, jaką jest życie w blasku fleszy i w centrum zainteresowania fanów, a zwłaszcza fanek. W dążeniu do szczęścia przyjdzie im zmierzyć się z ludzką podłością, chciwością i nieuczciwością. Światem rozrywki rządzi tylko jedno prawo – prawo zysku. Czy oznacza to konieczność rezygnacji z ideałów i szlachetnych celów? Czy dwoje młodych ludzi będzie musiało złożyć łączące ich uczucie na ołtarzu bezwzględnego show-businessu?

Sława zawsze kosztuje.
Miłość jest bezcenna.
Rachunek wydaje się prosty, ale czy aby na pewno?

Miliony czytelniczek na całym świecie, które z zapartym tchem śledziły uczuciowe perypetie Kiery i Kellana, mogą się poczuć całkowicie usatysfakcjonowane; trudno sobie wyobrazić ciekawsze i bardziej poruszające zakończenie historii o wielkiej, choć niełatwej miłości.

* * *
W kwietniu mamy do czynienia z wieloma ciekawymi nowościami. Przedstawiam wam tę, które zwróciły moją uwagę. Przyznam, że najbardziej zależy mi na "Biorąc oddech" "Girl Online" i "Zakonie Mimów". Ciekawi mnie również "Niepokorna", ponieważ II tom mam na swojej półce, jednak nie było mi jeszcze dane zapoznać się z I. Mam nadzieję, że uda mi się to w końcu nadrobić.
A czy Wy znaleźliście coś dla siebie? :>
Data premiery: 4 marca 2014
Wydawnictwo: Amber
Cykl: "Czekam na Ciebie" #1

Moja nienawiść do wydawnictwa Amber jest znana wszystkim czytelnikom bloga. Spójrzcie na te okładki, tłumaczenia i jakość papieru. Po prostu nie mogę tego przeżyć. Nigdy nie miałam zamiaru sięgnąć po "Zaczekaj na mnie", dopóki nie dowiedziałam się, że J. Lynn to pseudonim Jennifer L. Armentorut znanej przede wszystkim z serii "Lux". To dzięki "Zaczekaj na mnie" zakochałam się w new adult. 

Książka opowiada historię Avery. Nieśmiałej i lękliwej dziewczyny, która ucieka przed przeszłością. Postanawia zacząć kolejny etap w swoim życiu w całkowicie nowym miejscu, z dala od rodziny. Wtedy poznaje przystojnego Camerona, który sprawia, że dziewczyna pragnie zacząć żyć na nowo. Jednak nie jest to takie proste. Avery jest ofiarą gwałtu, a bliskość mężczyzny nadal wprawia ją w lekko mówiąc, zakłopotanie. 

"Zaczekaj na mnie" wciągnęło mnie od pierwszych stron. Romans między głównymi bohaterami jest bardzo dobrze skonstruowany i jak najbardziej realistyczny. Historia nie jest w żadnym stopniu przesłodzona, jak wiele innych tego typu. Przy tej powieści płakałam, śmiałam się jak głupią i czerwieniłam, z powodu scen erotycznych. Autorka wie, jak wywołać te wszystkie emocje u czytelnika. 

Jennifer L. Armentrout pokazała, że potrafi napisać genialny romans bez wątków fantastycznych. Jej pióro jest lekkie i przystępne jak zawsze. Zachwyciła mnie tą serią i na pewno sięgnę po kolejne części, a "Zaufaj mi" już mam za sobą. Polecam!

Ocena: 8/10

Data premiery: 5 grudnia 2014
Wydawnictwo: Amber
Cykl: "Czekam na Ciebie" #1.5

Ostatnio nastała bardzo nieciekawa moda dotycząca pisania tych samych historii z punktu widzenia innego bohatera. Przykładem może być "Losing Hope" i "Tak krucho". Przyznam, że nie przepadam za tego typu powieściami i zazwyczaj staram się ich unikać. Jednak przy "Zaufaj mi" nie mogłam się powstrzymać.

Cameron jest postacią, która skrywa wiele tajemnic. Dzięki tej książce możemy dowiedzieć się więcej o nim, jego rodzinie i problemach z agresją. Jednak to nie wszystko. Przyznam, że najbardziej podobała mi się duża liczba opowiastek dotyczących związku z Avery. Autorka dodała wiele nowych scen i smaczków. To te momenty najbardziej mnie wciągały.

"Zaufaj mi" nie jest pozycją obowiązkową. To tylko dodatek do serii, który najzwyczajniej można pominąć. Jednak jako fanka Camerona i Avery nie dałam rady. Chciałam trwać przy nich jak najdłużej, biorąc pod uwagę, że kolejne tomy serii skupiają się na innych postaciach. 

Jeśli "Zaczekaj na mnie" przypadło wam do gustu, to na pewno to samo stanie się z "Zaufaj mi". Polecam! 

Ocena: 7/10

Data premiery: wrzesień 2014
Wydawnictwo: Jaguar 
Cykl: "Coś do stracenia" #2

Kilka miesięcy temu miałam okazję przeczytać "Coś do stracenia" Cory Carmack. Mam same dobre wspomnienia z tej lektury. Pamiętam jak śmiałam się do łez i robiłam wszystko by nie odłożyć jej na bok. Z tego powodu postanowiłam zabrać się za kolejny tom z serii, czyli "Coś do ukrycia". 

Książka opowiada historię Cade'a, po tym jak wyjechał do Filadelfii by studiować na uniwersytecie Temple. Nadal nie może pozbierać się po utracie Bliss, a do tego dowiaduje się, że zaręczyła się z Garrickiem. Wtedy spotyka nietypową dziewczynę, o ksywce Max, która prosi go by... udawał jej chłopaka. Cade przystaje na propozycję. Właśnie tak zaczyna się ich historia.
Okazuje się, że Max ma bardzo nietolerancyjną rodzinę. Pragną by ich dzieci były poukładane i idealne. Niestety ta dziewczyna nie pasuje do ich wyobrażeń, a szczególnie jej pokryte tatuażami ciało. McKenzie boi się odrzucenia, więc ukrywa to kim jest. 

Niestety "Coś do ukrycia" nie przypadło mi do gustu tak jak "Coś do stracenia". Nie było już tego humoru, który pokochałam. Autorka przeobraziła tę serię w dramat, a ja jak głupia liczyłam na kolejną przezabawną historię. Z tego powodu bardzo ciężko czytało mi się tę książkę i nie mogłam się w nią wciągnąć. Mimo tego, dzięki niej przekonałam się do Cade, a przyznam, że nie przepadałam za nim w I tomie serii. Był strasznie irytujący!

Cora Carmack tym razem przedstawia nam ciężką historię, która niekoniecznie zapada w pamięć. Nie jestem pewna, czy poleciłabym komuś "Coś do ukrycia". To kolejna książka typu new adult, których pełno. 

Ocena: 6/10


PRZECZYTANE: 
2) Jennifer L. Armentrout "Origin"
3) Penelope Douglas "Bully"
4) Anna Todd "After. Płomień pod moją skórą"
5) Anna Todd "After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem"
6) Tammara Webber "Tak krucho"
7) Sabrina Paige "Prick"
8) Anna Todd "After. Ocal mnie"
10) Veronica Roth "Niezgodna"
11) Veronica Roth "Zbuntowana"

NIEDOKOŃCZONE:
1) Veronica Roth "Wierna"
2) Mia Asher "Easy Virtue"
3) K.A.S. Quinn "Kroniki Tepusu. Królowa musi umrzeć"
4) Jennifer Estep "Midnight Frost"
5) Anna Todd "After. Ever Happy"


Marzec był jak najbardziej udanym miesiące pod względem czytelniczym. Nie mam pojęcia jak zdołałam pochłonąć tyle książek. Dodatkowo przekonałam się na własnej skórze, że czytanie powieści po angielsku sprawia niesamowitą frajdę i przyznam, że teraz wolę sięgnąć po angielskojęzyczne tytuły. 
Zacznijmy może od trylogii, która mnie zachwyciła. Chodzi mianowicie o "Niezgodną". Ostatnio obejrzałam ekranizację i stwierdziłam, że po prostu muszę przeczytać książkę. Teraz można powiedzieć, że mam świra na punkcie Cztery i Tris. :D Moi znajomi mają mnie dosyć! Ciągle tylko zachwycam się "Niezgodną" i opowiadam jaki to genialny jest Tobias. Oby mi przeszło zanim wytatuuje sobie frakcje na plecach! (żarcik). Na blogu na 100% znajdziecie recenzję całej trylogii. Po prostu muszę podzielić się z wami swoją opinią. 
Najgorszą serią, którą czytałam w marcu jest na pewno "After" Anny Todd. Nie mam pojęcia dlaczego, czytam kolejne tomy biorąc pod uwagę, że z części na część jest to coraz gorsze. No ale tak jakoś wyszło. W każdym razie na stronie na pewno pojawi się moje podsumowanie dotyczące już całej serii, ale to jak skończę 4 tom. W każdym razie nie czytajcie tego! Kompletny odmóżdżacz. 
Niestety zostało mi sporo książek do nadrobienia w kwietniu. Aż 5! W pierwszej kolejności skończę "Wierną", bo już jestem w połowie. Następnie zabiorę się za "Królowa musi umrzeć", jako że jest to egzemplarz recenzencki. Niestety nie mogę się wciągnąć w tę powieść i liczę na to, że w końcu się rozkręci.
A jak wam poszło w tym miesiącu? Kto pobił mój rekord? :D 



Data premiery: 26 marca 2015
Wydawnictwo: Feeria Young
Seria: "Wodospady Cienia" #4

"Wodospady Cienia" to seria młodzieżowa, którą pokochałam już od pierwszego tomu. Opowiada historię nastoletniej Kylie, która trafia do obozu dla paranormalnych. Jak się okazuje sama jest istotą znaną z bajek, jednak którą? Pierwsze tomy serii opierają się na rozwiązaniu zagadki mocy i pochodzenia głównej bohaterki. Mamy do czynienia z wątkiem romantycznym, tajemnicami i walką ze złem. Jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z tą serią to nadróbcie zaległości. Naprawdę warto.

Kylie nareszcie odkryła czym jest. Jednak to nie rozwiązuje zagadki jej zdolności. Jak ma ich używać? Jak kontroluje się wzór? Kolejnym problemem jest duch, który ukazuje się dziewczynie. Należy on do komendantki obozu, czyli Holiday. Główna bohaterka obawia się, że to zwiastuje śmierć jej przyjaciółki. Co kryje się za historią ducha? Czy zdoła ona uratować komendantkę? Do tego dochodzą miłosne problemy. Kylie obawia się, że wataha Lucasa, nigdy jej nie zaakceptuje. Para oddala się od siebie, a podczas tego ciężkiego okresu wspomaga ją Derek. 

W przypadku 4 tomu mamy do czynienia z o wiele większą dawką akcji i tajemnic, niż zazwyczaj. Jednak tym razem to nie Kylie jest na pierwszym miejscu, lecz Holiday i jej życie. To bardzo miła odmiana. W końcu ile można skupiać się tylko i wyłącznie na jednej postaci. W "Szeptach o wschodzie księżyca" mamy szansę poznać przeszłość komendantki i trochę głębiej spojrzeć w jej relacje z Burnettem. 
Gdy nareszcie wiemy jaką paranormalną postacią jest nasza główna bohaterka, po przeczytaniu 4 części tak naprawdę nadal nie mamy o niczym pojęcia. "Szepty o wschodzie księżyca" to tak naprawdę wstęp do 5 tomu, w którym wszystko powinno się wyjaśnić. Jednak jest to już męczące. W końcu ile można drążyć ten sam temat. Zdaję sobie sprawę, że Kylie jest wyjątkowa, wspaniała, silna i tym podobne, jednak autorka mogłaby już popchnąć główny wątek do przodu. "Wodospady Cienia" należą do tasiemców (no może trochę przesadziłam), lecz nie znaczy to, że tak ważne kwestie można rozciągać na, aż 5 książek. 
Pomimo tego nadal darzę dużą sympatią C.C. Hunter. Jest utalentowaną pisarką, która potrafi wykreować bardzo ciekawy świat i ma sporo pomysłów w swojej głowie. Do tego dochodzą świetnie postacie, które stworzyła, przykładem mogą być najlepsze przyjaciółki głównej bohaterki. Miranda i Dell, są genialne. Dodatkowym smaczkiem jest humor autorki. Wiele razy śmiałam się w głos podczas lektury. 

Jeśli nie mieliście jeszcze okazji przeczytać "Urodzonej o północy", "Przebudzonej o świcie" i "Zabranej o zmierzchu" to nadróbcie zaległości. "Wodospady Cienia" to seria, przy której można się zrelaksować i na chwilę zapomnieć o życiu codziennym. Polecam!

Ocena: 8/10

Seria "Wodospady Cienia":
Data premiery: 4 marca 20155
Wydawnictwo: Feeria Young
Seria: REAL LIFE #2

Moje pierwsze spotkanie z serią "REAL LIFE" nie było udane. "Zac & Mia" to powieść, która nie przypadła mi do gustu. Była to lektura umilająca samotne wieczory, lecz to wszystko. Mimo tego postanowiłam dać szansę "REAL LIFE" i chwyciłam w łapki drugi tom pt. "Althea & Oliver". Uwierzcie, że było warto. 

Althea i Oliver przyjaźnią się od dzieciństwa. Jednak w pewnym etapie swojego życia Althea zauważa, że takie relacje jej nie wystarczają. Czy to możliwe, że zakochała się w swoim najlepszym przyjacielu? Jednak to nie wszystko. Okazuje się, ze chłopak choruje na bardzo rzadką chorobę, jest to zespół Kleinego-Levina, inaczej zwana syndromem śpiącej królewny, Oliver bez konkretnej przyczyny potrafi przespać 2 tygodnie, a nawet 2 miesiące. Jak potoczą się losy najlepszych przyjaciół? 

Do "Althei & Olivera" podchodziłam z dużą rezerwą, jednak już po kilku stronach zrozumiałam, że nie ma się czego obawiać. Od razu zostałam wciągnięta do świata tytułowych bohaterów.  Mamy tu do czynienia z nieszablonowym romansem, dojrzewaniem i tajemniczą chorobą. Ta mieszanka, nie daje nam typowej literatury młodzieżowej, czy gatunku new adult. Przyznam, że nie potrafię określić tego tytułu. Pierwszy raz spotkałam się z taką  powieścią i byłam nią miło zaskoczona.
Cristina Moracho lubi szokować. Nigdy nie spodziewałabym się takiego obrotu spraw, jaki otrzymujemy w "Althei & Oliverze". Althea jest zagubioną osobą, do której bardzo się przywiązałam. Nie jest typową nastolatką. To bardzo samodzielna dziewczyna, która nie może poradzić sobie z uczuciem i z rzeczami, które zepsuła. Ciężko czytało się jej zmagania z rzeczywistością, najchętniej wyciągnęłabym ją z książki i przytuliła. Byłam miło zaskoczona tak ludzką bohaterką. Za to ciężko było polubić Olivera. Zazwyczaj w książkach młodzieżowych mamy do czynienia z bożyszczem nastolatek, bądź 'złym' chłopcem. Tutaj jest po prostu Oliver. 

"Althea & Oliver" to lekka książka, która zaskoczy wszystkich czytelników. Naprawdę dobrze mi się ją czytało i mam wrażenie, że jeszcze kiedyś do niej wrócę. Jeśli kontynuacja serii "REAL LIFE" będzie tak dobra jak drugi tom, stanę się jej fanką. Jeszcze raz wszystkim polecam przygody Althei. Naprawdę warto się z nimi zapoznać. 

Ocena:8/10

Seria "REAL LIFE":
"Zac & Mia" / "Althea & Oliver"




C.C. Hunter "Szepty o wschodzie księżyca"
PREMIERA: 26 marca 2015
OPIS:
Kylie różni się od swoich rówieśników nawet na obozie dla nadnaturalnych istot. Widzi duchy i nie należy do żadnego gatunku – za to ma cechy ich wszystkich. Teraz pochłania ją odkrywanie sekretów nowej tożsamości, martwi się jednak, że Lucas i jego stado nigdy nie zaakceptują tego, iż Kylie nie jest wilkołakiem… A to sprawia, że dziewczyna znów zwraca się coraz bardziej w stronę Dereka, który jako jedyny jest stanie przyjąć ją taką, jaką jest.

Jakby tego było mało, Kylie nawiedza duch Holiday, komendantki obozu i najbliższej jej osoby. Jest tylko jeden mały szkopuł… Holiday żyje. Jeszcze. Kylie musi ocalić ją przed niewidocznym zagrożeniem, zanim będzie za późno. W świecie ciągłych wątpliwości i zamieszania tylko jedno wydaje się pewne: nie da się uniknąć zmian i wszystko kiedyś się kończy, nawet pobyt Kylie w Wodospadach cienia.

Rebbeca Donovan "Biorąc oddech"
PREMIERA: 8 kwietnia 2015

OPIS:
Po trudnych przeżyciach najpierw z dręczącą ją ciotką, a następnie z uzależnioną od alkoholu matką, Emma zupełnie odcięła się od tego, co było. Ale tylko pozornie. Ma nowe życie i nowych znajomych w Kalifornii, a mimo to każdego dnia ścigają ją te same wspomnienia. Broni się przed natrętnymi głosami z przeszłości, również za pomocą tego, czego tak się brzydzi – alkoholu. Tak rozpaczliwie próbuje zapomnieć i ochronić bliskich przed sobą samą…

Co jeszcze ją czeka? Czy nauczy się kochać siebie? Czy wybierze miłość i nadzieję zamiast rozpaczy i mroku? Czy Evanowi uda się ją ocalić? A może zrobi to ktoś inny?

Oto trzeci tom serii Oddechy – ostatnie spotkanie z Emmą i Evanem, ostatnia szansa na to, by wsiąść do kolejki górskiej i wstrzymać oddech aż do ostatniej strony…





Data premiery: 18 czerwca 2014
Wydawnictwo: Jaguar
Cykl: "Coś do stracenia"#1

Po "Utracie" Rachel Van Dyken potrzebowałam lekkiej, przyjemnej, a przede wszystkim zabawnej lektury. Właśnie wtedy natrafiłam na "Coś do stracenia" Cory Carmack. Opis fabuły podany przez wydawnictwo po prostu mnie rozbroił. Od razu wiedziałam, że jest to powieść jakiej potrzebuję i miałam rację. 

Bliss jest ostatnią dziewicą wśród swoich przyjaciółek, z tego powodu pragnie pozbyć się tego "balastu" jak najszybciej. Koleżanka namawia ją na łowy w barze, na które Bliss zgadza się pomimo wielu kłębiących się w jej głowie wątpliwości. Na miejscu spotyka przystojnego faceta, a między nimi od razu zaczyna iskrzyć. Gdy w końcu dziewczyna ma osiągnąć swój cel, panikuje. Wymyśla najgorszą wymówkę roku i zostawia przystojniaka w swoim łóżku, w swoim domu i... ucieka. To nie koniec historii, a dopiero początek. Okazuje się, że ten nieznajomy jest jej nowym nauczycielem...   

Fabuła wydaje się być banalna, przez co na pewno wiele osób nie zainteresowało się tą powieścią. Już na samym początku mówię, że mają czego żałować. "Coś do stracenia" to bardzo ciekawy i nietypowy romans, który zapewni świetną zabawę na kilka godzin. Historia wciąga od pierwszych stron. Nie mogłam odłożyć tej książki choćby na minutę - zabierałam ją w każde możliwe miejsce. Cora Carmack ma najlepsze poczucie humoru spośród autorów new adult. Przy "Coś do stracenia" nie mogłam przestać się szczerzyć. Przyznam, że płakałam ze śmiechu, a domownicy patrzyli na mnie jak na głupią. Nic nie mogłam na to poradzić, ta powieść jest po prostu za dobra. Bliss jest świetną główną bohaterką, która podejmuje wiele zabawnych decyzji. Humor jest największym plusem tej książki. Dawno żaden tytuł mnie tak nie rozśmieszył i dzięki temu wiem, że ta historia na długo zapadnie mi w pamięci. Cora Carmack zna się na rzeczy. 

Bliss jest kontrowersyjną postacią. Jej pomysły wydają się być głupie, niedojrzałe i niedorzeczne. Jednak o to w tej książce chodzi. To wszystko ma śmieszyć czytelnika i jak najbardziej spełnia swoje zadanie. To jest właśnie urok tego tytułu. 

Romans pomiędzy Bliss, a Garrickiem jest ciekawy, pełen wzlotów i upadków, a nawet zazdrości. Ciągle coś się dzieje. Za każdym razem dziewczyna najchętniej zapadłaby się pod ziemię. Jednak wątek romantyczny nie dotykał tylko tej pary. Na horyzoncie czai się kolejny mężczyzna. Tak, mamy do czynienia z trójkątem romantycznym. Nie jest on rozwinięty - tak naprawdę dałoby się obyć bez postaci Cade'a. Nie przepadałam za nim, niestety w kolejnej części pojawia się w roli głównego bohatera. 

"Coś do stracenia" to lekka i wciągająca książka z gatunku new adult. Znajdziemy w niej dozę erotyzmu i górę świetnego humoru Cory Carmack. Jeśli macie ochotę na niezobowiązującą lekturę to jest to coś dla was. 

Ocena: 7/10


PRZECZYTANE:
4) Cora Carmack "Coś do stracenia"
5) J. Lynn "Zaczekaj na mnie"
6) J. R. R. Tolkien "Dwie wieże"
7) J. Lynn "Zaufaj mi"
8) Tahereh Mafi "Dotyk Julii"
9) Cora Carmack "Coś do ukrycia"
10) Jennifer L. Armentrout "Opal"

NIEDOKOŃCZONE:
1) Jennifer Estep "Midnight Frost"
2) Jennifer L. Armentrout "Origin"
3) Cristina Moracho "Althea & Oliver"

Jakim cudem udało mi się przeczytać, aż 10 książek?! Nie mam zielonego pojęcia. Niestety w lutym napisałam tylko 4 recenzje, ale wszystko planuje nadrobić, ponieważ każda z tych lektur jest warta mniejszej, lubi większej opinii. 
Faworytami tego miesiąca zostali: "Opal" - boski, wspaniały, genialny, jak cała seria "Lux" i twórczość Jenniefer L. Armentrout. "Coś do stracenia" - rozśmieszyła mnie do łez, napisałam już recenzję, więc opinia pojawi się jutro. "Zaczekaj na mnie" autorki J. Lynn, czyli Jennifer L. Armentrout, utwierdziła mnie w przekonaniu, że ta pisarka zostanie moją ulubioną. 
Najgorszą książką lutego był zdecydowanie "Dotyk Julii". Nie mam pojęcia jak ta powieść mogła spodobać się tylu czytelnikom. 
Niestety nie udało mi się dokończyć, aż 3 tytułów. Na pewno nadrobię to w marcu, jednak nie planuję recenzji "Midnight Frost" i "Originu", ze względu na to, że są to dalsze części cyklu nie wydane w Polsce. 

A jak luty wypadł u Was? :) 


Obsługiwane przez usługę Blogger.